Ławka ogrodowa z desek konstrukcyjnych na jeden weekend
Prosta ławka bez oparcia, sto pięćdziesiąt centymetrów, z desek, które kupisz w każdym składzie drewna. Robię takie od lat i wiem, gdzie ludzie się na nich wykładają.
Pisze Krzysztof 6 min czytania

Pierwszą ławkę z desek konstrukcyjnych zrobiłem kilkanaście lat temu, jeszcze w garażu, dla teściowej na działkę. Stoi do dziś, choć wygląda, jakby przeszła wojnę. Druga, dla siebie, rozpadła się po trzech zimach, bo zrobiłem ją z mokrego drewna i postawiłem nogami prosto w trawie. Między tymi dwiema ławkami jest cała wiedza, którą chcę tu przekazać.
To projekt dla kogoś, kto ma ukośnicę albo chociaż piłę tarczową, wkrętarkę i dwa wolne dni. Nie potrzeba stolarni. Potrzeba porządnego drewna i cierpliwości przy olejowaniu.
Wymiary i dlaczego takie
Ławka ma 150 cm długości, 40 cm głębokości i 45 cm wysokości siedziska. Czterdzieści pięć centymetrów to wysokość zwykłego krzesła i przy niej siada się wygodnie bez względu na wzrost. Niższe ławki wyglądają ładnie na zdjęciach, ale starsza osoba ma z nich problem, żeby wstać. Sprawdziłem to na teściowej.
Półtora metra mieści trzy osoby na styk albo dwie wygodnie. Dłuższa ławka z tych przekrojów zaczyna się uginać w środku, a dokładanie trzeciej nogi komplikuje projekt, który ma być na weekend.
Jakie drewno kupić
Deski konstrukcyjne klasy C24, sosna albo świerk, strugane czterostronnie i suszone komorowo. Klasa C24 oznacza drewno sortowane pod kątem wytrzymałości, z ograniczoną liczbą sęków i wad. Nie jest to drewno meblowe, ale do mebli ogrodowych nadaje się bardzo dobrze i nie kosztuje fortuny.
Najważniejsza rzecz to wilgotność. Moja nieudana ławka była z tarcicy prosto z tartaku, mokrej jak gąbka. Po miesiącu na słońcu deski siedziska wygięły się w łódkę, a przy wkrętach poszły pęknięcia. Dziś noszę do składu miernik wilgotności za kilkadziesiąt złotych. Na mebel, który będzie stał na zewnątrz, biorę drewno o wilgotności mniej więcej 12-18%. Jeśli sprzedawca się obraża, że mierzę, idę do innego składu.
Przy wybieraniu desek patrz też na końce. Jeśli widzisz rdzeń, czyli środek pnia, deska będzie miała tendencję do pękania wzdłuż. Unikaj też sęków na krawędziach nóg, bo tam idzie najwięcej naprężeń.
Lista cięć
Ja rozpisuję wszystko na kartce, zanim wezmę piłę do ręki. Tu jest moja lista:
- Siedzisko: 4 deski 45 x 95 mm, każda 1500 mm. Ze szczelinami po 8 mm daje to 404 mm głębokości.
- Nogi: 4 kawałki 45 x 145 mm, każdy 405 mm. Plus 45 mm siedziska daje równe 450 mm.
- Belki poprzeczne górne: 2 kawałki 45 x 95 mm, każdy 404 mm, pod siedziskiem.
- Belki poprzeczne dolne: 2 kawałki 45 x 95 mm, każdy 404 mm, około 10 cm nad ziemią.
- Podłużnica: 1 kawałek 45 x 95 mm, długość wynika z rozstawu ram, u mnie 1010 mm.
Ramy nóg stoją 200 mm od końców siedziska. Takie wysunięcie wygląda lekko i nie sprawia, że ławka przewraca się, kiedy ktoś usiądzie na samym skraju. Przy 300 mm już by się przewracała, sprawdzone na własnym tyłku.

Montaż krok po kroku
1. Cięcie i sprawdzenie kątów
Tnę wszystko na ukośnicy, z ogranicznikiem, żeby cztery nogi miały identyczną długość. Nawet dwa milimetry różnicy dadzą ławkę, która się kiwa. Po cięciu stawiam nogi obok siebie na płaskim stole i sprawdzam, czy są równe. Dopiero potem dalej.
Przy ukośnicy zawsze okulary i ochronniki słuchu. Ręka z dala od linii cięcia, krótkie kawałki dociskane ściskiem, nie palcami. Kiedyś mała odcinka wyleciała mi spod tarczy i trafiła w szybę warsztatu. Od tamtej pory nie docinam kawałków krótszych niż 15 cm bez docisku.
2. Dwie ramy w kształcie litery H
Każda rama to dwie nogi, belka górna i belka dolna. Łączę je na klej poliuretanowy klasy D4, czyli odporny na wodę, i po dwa wkręty 6 x 100 mm w każde połączenie. Otwory wstępne wiercę zawsze. Sosna blisko końca deski pęka od wkrętu wkręcanego na siłę, a na nogach ławki pęknięcie to wejście dla wody.
Klej poliuretanowy pieni się przy schnięciu i wypływa ze spoiny. Nie wycieraj go na mokro, bo rozmażesz go po drewnie i olej potem nie wsiąknie w tym miejscu. Poczekaj, aż stwardnieje, i zetnij dłutem. Rękawiczki nitrylowe obowiązkowo, bo z palców nie zejdzie przez kilka dni.
3. Podłużnica
Obie ramy łączy jedna podłużnica, na środku wysokości albo na poziomie belek dolnych. Ja daję ją nisko, bo wtedy służy też jako podnóżek dla dzieci, które zawsze na ławkach się bujają. To ona sprawia, że ławka nie składa się na boki jak otwierana książka.
4. Siedzisko
Deski siedziska przykręcam od góry do belek górnych, po dwa wkręty 5 x 70 mm na każde skrzyżowanie. Szczeliny 8 mm ustawiam przekładkami z odcinków sklejki. Szczeliny są po to, żeby woda deszczowa spływała, a nie stała na siedzisku. Pełny blat bez przerw zgnije pierwszy.
Wkręty ocynkowane albo nierdzewne. Zwykłe czarne wkręty do płyt gipsowych po roku zostawią rdzawe zacieki na drewnie. Widziałem to u sąsiada i nie dało się tego zeszlifować.
Krawędzie i szlifowanie
Ostre krawędzie deski konstrukcyjnej zaokrąglam frezarką z frezem promieniowym 6 mm. Jeśli nie masz frezarki, zrób to szlifierką albo klockiem z papierem. Zaokrąglona krawędź jest przyjemniejsza w dotyku, ale ważniejsze, że olej i lakier trzymają się jej lepiej niż ostrego kantu, z którego powłoka ściera się najszybciej.
Szlifuję papierem 80, potem 120. Wyżej nie ma sensu, bo drewno ogrodowe i tak się podniesie po pierwszym deszczu. Z pyłem nie żartuję: drzewny, wdychany latami, szkodzi, a pył z drewna twardego jest uznany za rakotwórczy. Maska FFP2 minimum, a jeśli szlifujesz dużo, odkurzacz podpięty do szlifierki.
Olej, nie lakier
Na ławkę ogrodową daję olej do drewna zewnętrznego, najlepiej z pigmentem, bo pigment chroni przed szarzeniem od słońca. Lakier na meblu, który stoi na deszczu, po dwóch sezonach zaczyna pękać i łuszczyć się płatami, a zdzieranie go z czterech desek siedziska to kara. Olej po prostu odnawiasz: przemycie, lekkie przeszlifowanie, nowa warstwa.
Nakładam dwie warstwy pędzlem, nadmiar po kwadransie zbieram szmatką. Końce nóg, czyli przekrój poprzeczny drewna, dostają trzy albo cztery warstwy, bo tamtędy drewno pije wodę jak słomką.
I teraz uwaga, bo to nie jest żart: szmaty nasączone olejem schnącym mogą się same zapalić. Olej utlenia się, wydziela ciepło, a zwinięta w kłębek szmata to ciepło kumuluje. Po pracy rozkładam szmaty płasko na betonie na zewnątrz, aż wyschną, albo wrzucam do metalowej puszki z wodą i zakręcam. Nigdy do kosza z trocinami.
Czego nie robić, żeby ławka przetrwała
- Nie stawiaj nóg prosto na trawie ani ziemi. Pod każdą nogę daję stopkę z tworzywa albo kawałek płytki. Moja druga ławka zgniła właśnie od nóg.
- Nie przykręcaj siedziska bez szczelin.
- Nie oszczędzaj na wkrętach.
- Nie zostawiaj jej na zimę pod śniegiem, jeśli możesz ją schować pod dach. Jeśli nie możesz, przynajmniej postaw ją na sztorc pod okapem.
Ile to kosztuje i ile trwa
Materiał, przy cenach z mojego składu, zamknął się w kwocie rzędu dwustu złotych razem z olejem i wkrętami. W sieciowym składzie w sobotę rano pewnie zapłacisz więcej. Czasowo: sobota na cięcie, szlifowanie i montaż, niedziela na olejowanie i schnięcie. Pierwszy raz zajmie ci więcej, drugi już pójdzie gładko.
Teściowa siedzi na swojej ławce od kilkunastu lat. Co wiosnę przyjeżdżam z puszką oleju i pędzlem. To jest cała konserwacja, której taki mebel potrzebuje.


