Czego szukać w używanej maszynie do ciężkich materiałów?
Moją stębnówkę z potrójnym transportem kupiłem pięć lat temu od zamykanego zakładu kaletniczego. Pojechałem z kawałkiem plandeki w kieszeni i starym mechanikiem u boku. To były najlepiej wydane pieniądze w historii warsztatu.
Pisze Krzysztof 5 min czytania

Pierwsze pokrowce z tkanin technicznych szyłem na domowej maszynie żony. Wytrzymała trzy tygodnie. Potem coś w niej trzasnęło, a ja dostałem zakaz zbliżania się do niej z czymkolwiek grubszym niż zasłona. Wtedy zacząłem szukać maszyny przemysłowej, i od razu wiedziałem, że nowej nie kupię, bo mnie nie stać.
Używane maszyny przemysłowe da się kupić rozsądnie, bo szwalnie się zamykają, zakłady zmieniają profil, a sprzęt, który ważył kilkadziesiąt kilogramów i działał przez dwadzieścia lat, zwykle może działać drugie tyle. Tylko trzeba wiedzieć, na co patrzeć. Ja nie wiedziałem, więc zabrałem pana Staszka.
Pan Staszek przez prawie czterdzieści lat regulował maszyny w łódzkich zakładach szwalniczych. Dziś jest na emeryturze i przychodzi do mnie do warsztatu dwa, trzy razy w tygodniu. Większość tego, co tu piszę, to jego nauka.
Najpierw: do czego ma służyć
Zanim zaczniesz przeglądać ogłoszenia, zapisz, co będziesz szył. Plandeki z PVC? Skórę na pasy i torby? Pianki i tkaniny meblowe? Pokrowce z lekkiego poliestru? Od tego zależy wszystko. Jeśli nie wiesz jeszcze, z czego będziesz szyć, zajrzyj do mojego wpisu o tkaninach technicznych dla początkujących, bo tam opisałem, co jak się zachowuje pod igłą.
Ja szyję wszystkiego po trochu, dlatego szukałem maszyny uniwersalnej do ciężkich materiałów. Taka maszyna nie będzie idealna do niczego, ale poradzi sobie z prawie wszystkim, co mi klienci przynoszą.
Transport, czyli jak maszyna ciągnie materiał
To jest najważniejsze pytanie. Zwykła maszyna ma tylko ząbki pod spodem, które przesuwają dolną warstwę. Górna warstwa jest ciągnięta tylko tarciem. Przy śliskich, grubych materiałach górna warstwa zostaje w tyle i szew się rozjeżdża.
Szukaj maszyny z transportem potrójnym. Oznacza to, że materiał przesuwają jednocześnie ząbki od dołu, igła, która wchodzi w materiał i przesuwa się z nim, oraz stopka krocząca od góry. Materiał idzie równo, nawet przy czterech warstwach PVC albo skórze ze spienionym podkładem. Maszyny z samą stopką kroczącą, bez igły w transporcie, są gorsze, ale też dadzą radę do wielu rzeczy.
Chwytacz
Pod płytką ściegową siedzi chwytacz, który łapie nić z igły i tworzy ścieg. W maszynach do ciężkich materiałów chwytacz jest duży i mieści większą szpulkę. Przy grubej nici mała szpulka kończy się co kilka metrów szwu, a przy długiej plandece to doprowadza do szału.
Pan Staszek zawsze wyjmuje szpulkę, zagląda do chwytacza latarką i przejeżdża po nim palcem. Szuka zadziorów i wyszczerbień. Zadzior na chwytaczu strzępi nić i będzie ją zrywał bez końca. Da się go wypolerować, ale jeśli jest głęboki, chwytacz do wymiany.
Silnik: sprzęgłowy czy serwo
Starsze maszyny przemysłowe mają silnik sprzęgłowy. Kręci się cały czas, jak tylko włączysz zasilanie, a pedałem dociskasz sprzęgło. Jest głośny, grzeje się i bardzo trudno nim szyć powoli, a szycie powoli to połowa pracy przy narożnikach pokrowców. Do tego sporo starych silników jest trójfazowych na 400 V, więc w garażu bez siły po prostu nie ruszysz.
Silnik serwo kręci się tylko wtedy, kiedy naciskasz pedał, jest cichy, zużywa mniej prądu, pracuje na 230 V i daje płynną regulację prędkości. Moja maszyna przyjechała z silnikiem sprzęgłowym. Wymieniliśmy go na serwo w pierwszym tygodniu. Koszt nowego silnika to ułamek ceny maszyny, a komfort nieporównywalny. Jeśli sprzedawca ma maszynę ze sprzęgłowym, potraktuj to jako argument do negocjacji, nie jako przeszkodę.

Na co patrzeć na miejscu
Tu jest lista, którą pan Staszek miał w głowie, a ja spisałem ją potem w zeszycie:
- Prześwit pod stopką. Podnieś stopkę dźwignią kolanową i zmierz, ile się mieści. Do grubych materiałów potrzebujesz przynajmniej centymetra, lepiej więcej.
- Wysięg ramienia. Odległość od igły do korpusu. Przy plandece dwa na trzy metry cały materiał musi się zmieścić po prawej stronie igły. Standardowe ramię wystarczy, ale każdy centymetr więcej ułatwia życie.
- Luzy. Chwyć za drążek igielnicy i spróbuj nim poruszać na boki. Stukanie, klekotanie przy obracaniu kołem ręcznym, nierówny opór to sygnał, że coś jest zużyte.
- Smarowanie. Wiele maszyn przemysłowych ma misę olejową pod głowicą. Zajrzyj tam. Czarna maź z opiłkami znaczy, że nikt o maszynę nie dbał.
- Ślady napraw. Podkładki, śrubki od czegoś innego, druciki. Pan Staszek mówi, że „druciki w maszynie to jak blizny u psa”. Nie dyskwalifikują, ale każą pytać.
- Części. Sprawdź, czy do danej konstrukcji łatwo dostać igły, stopki, chwytacze i płytki. Popularne konstrukcje mają mnóstwo zamienników, egzotyczne potrafią utknąć na miesiąc przez jedną sprężynkę.
Test na własnej próbce
To najważniejsze: przywieź swój materiał i swoją nić. Sprzedawca zawsze pokaże, że maszyna ładnie szyje na jego skrawku dżinsu. Mnie interesowało, czy przeszyje cztery warstwy PVC 650 g/m2 na zakładce plus taśmę wzmacniającą.
Uszyłem kilka szwów prosto, potem z narożnikiem, potem najwolniej jak się dało, ścieg po ściegu. Obejrzałem ścieg z obu stron. Supełki nici muszą leżeć w środku materiału, a nie na wierzchu czy pod spodem. Jeśli ścieg na spodzie wygląda jak pętelki, to regulacja naprężenia, zwykle do zrobienia. Jeśli maszyna gubi ściegi, pomija je co kilka centymetrów, to może być igła, ale może być też rozregulowany chwytacz, a to już robota dla mechanika.
Transport do warsztatu
Głowica takiej maszyny waży kilkadziesiąt kilogramów. Sama głowica, bez stołu. Nie wkładaj jej do bagażnika leżąco na boku z olejem w misie, bo olej rozleje się po całym wnętrzu i po samochodzie. Misę opróżnia się przed transportem, a głowicę wiezie się zabezpieczoną, najlepiej na palecie albo w skrzyni. Do wnoszenia potrzebne są dwie osoby i proste plecy.
Pierwsze tygodnie
Po przywiezieniu maszyna dostała świeży olej, nowe igły, nowy silnik i dwa popołudnia regulacji z panem Staszkiem. Nauczyłem się ustawiać naprężenie nici, docisk stopki i wysokość skoku stopki kroczącej. Te trzy rzeczy dobiera się pod materiał i przy każdej zmianie materiału warto je sprawdzić na ścinku.
Ile to wszystko kosztuje? Używana maszyna do ciężkich materiałów w przyzwoitym stanie to wydatek kilku tysięcy złotych, zależnie od typu i stanu. Nowa, porównywalna klasa, kosztuje wielokrotnie więcej. Przy mojej skali to się zwróciło w pierwszym sezonie pokrowców.
Najcenniejsza rada pana Staszka brzmi tak: kup maszynę, do której ktoś w twojej okolicy umie zrobić serwis. Najlepsza maszyna bez mechanika to ciężki kawał żelaza, który stoi w kącie.


