Pianka tapicerskagęstości, twardości i gdzie nie oszczędzać
Klienci wybierają tkaninę godzinami, a o piankę nie pytają wcale. Tymczasem to pianka decyduje, czy za trzy lata na siedzisku będzie dołek. Tłumaczę, co znaczą liczby na piance i jak ją dobieram.
Pisze Krzysztof 5 min czytania

Kilka lat temu przyjechała do mnie pani z dwoma krzesłami, które „ktoś tapicerował niedawno”. Tkanina piękna, szwy równe, pinezki ozdobne co do milimetra. Ale kiedy usiadłem, poczułem pod sobą drewnianą ramę. Po zdjęciu obicia okazało się, że siedzisko wypełniono pianką tak miękką i lekką, że nadawałaby się najwyżej do pakowania szkła. Po roku użytkowania zbiła się na placek grubości tektury.
Tkanina była droga. Pianka kosztowała grosze. Zapłaciła dwa razy.
Od tamtej pory przy każdej renowacji mówię klientowi, jaką piankę daję i dlaczego. Część ludzi słucha z grzeczności, ale część zaczyna zadawać pytania, i to są najlepsze rozmowy, jakie prowadzę w warsztacie.
Gęstość i twardość to nie to samo
To najważniejsza rzecz, którą trzeba zrozumieć, i myli się tu nawet część sprzedawców.
Gęstość mówi, ile waży metr sześcienny pianki, i podaje się ją w kilogramach na metr sześcienny. Im większa gęstość, tym więcej materiału w piance i tym dłużej zachowuje ona kształt. Gęstość to w praktyce trwałość.
Twardość mówi, jak mocno trzeba nacisnąć, żeby piankę ugiąć. Podaje się ją zwykle w kilopaskalach, jako siłę potrzebną do ugięcia próbki o określony procent, najczęściej 40%. Twardość to komfort, czyli czy siedzisko jest miękkie, czy sprężyste.
Można mieć piankę miękką i gęstą, która będzie wygodna i trwała. Można mieć piankę twardą i lekką, która na początku wydaje się solidna, ale szybko się zbije. Kiedy kupuję, pytam zawsze o obie liczby. Jeśli sprzedawca zna tylko jedną, szukam innego sprzedawcy.
Oznaczenia, które spotkasz
W polskich hurtowniach pianki poliuretanowe często oznacza się literą i liczbą, na przykład T-18, T-25, T-35. Liczba odpowiada w przybliżeniu gęstości. Do tego producenci dodają informację o twardości, każdy trochę po swojemu, więc zawsze trzeba spojrzeć do karty technicznej.
Poza zwykłą pianką poliuretanową są jeszcze:
- Pianka HR, czyli wysokoelastyczna. Ma bardziej otwartą, nieregularną strukturę, lepiej odbija i dłużej zachowuje sprężystość. Do siedzisk, na których ktoś siedzi codziennie, to mój pierwszy wybór.
- Pianka z pamięcią kształtu, wolno wracająca. Dobra w materacach i poduszkach, w siedziskach krzeseł raczej się nie sprawdza, bo ludzie nie lubią uczucia zapadania się.
- Pianka o podwyższonej odporności na zapalenie. W lokalach, hotelach i obiektach publicznych inwestorzy często wymagają materiałów tapicerskich spełniających określone normy palności. Przy zleceniach dla takich miejsc zawsze pytam, jakie są wymagania, i biorę na piśmie, czego ode mnie oczekują.
Co gdzie daję
Nie ma jednej pianki do wszystkiego. Moje przybliżone zasady wyglądają tak:
- Siedziska krzeseł i foteli używanych codziennie: pianka o gęstości co najmniej około 30-35 kg/m3, najchętniej HR. Tu nie oszczędzam nigdy.
- Oparcia: może być lżejsza i bardziej miękka, bo obciążenie jest mniejsze. Około 25 kg/m3 zwykle wystarcza.
- Podłokietniki i boki: cienkie warstwy, często średnia pianka pod owatą.
- Ławki, pufy, siedziska w przedpokoju: twardsze, bo ludzie siadają tam na chwilę i często z impetem.
- Siedziska dla osób cięższych albo starszych: twardsze i grubsze. Starszej osobie trudno wstać z miękkiego fotela, więc pytam klienta, kto będzie na nim siedział.
To są moje orientacyjne wartości z praktyki, a nie norma. Dobrze jest posiedzieć na próbkach, zanim zamówi się cały blok.

Cięcie pianki
Nożem z łamanym ostrzem przetniesz cienką piankę, ale krawędź wyjdzie poszarpana i krzywa. Grubą piankę tnę nożem elektrycznym z dwoma posuwisto-zwrotnymi ostrzami, specjalnie do pianek. Da się też nożem do chleba, wiem, bo przez pierwsze lata tak robiłem. Tylko że wtedy każde siedzisko miało krawędź lekko pod skosem.
Trzy zasady przy cięciu:
- Rysuję linię flamastrem po szablonie i tnę z pianką leżącą na krawędzi stołu, żeby ostrze szło pionowo.
- Nie dociskam pianki dłonią przy linii cięcia, bo ściśnięta pianka po puszczeniu odbije i krawędź będzie falista.
- Wycinam piankę o około 1 cm większą od ramy w każdym kierunku. Pianka docisnięta obiciem wypełnia narożniki i siedzisko wygląda na pełne. Pianka na styk po kilku miesiącach wygląda na za małą.
Klejenie i owata
Warstwy pianki kleję do siebie i do sklejki klejem do pianek w sprayu. Przy klejach rozpuszczalnikowych w aerozolu otwieram wszystko, co się da otworzyć, a przy większej ilości pracuję w półmasce z pochłaniaczem par organicznych. Sam spray jest łatwopalny, więc żadnego palenia, żadnych iskier i nie obok grzejnika. Klej wodny w sprayu jest przyjemniejszy w pracy i coraz częściej po niego sięgam, choć schnie dłużej.
Na piankę, zanim położę tkaninę, daję cienką warstwę włókniny poliestrowej. Wygładza krawędzie, zmniejsza tarcie między pianką a tkaniną i sprawia, że obicie wygląda miękko, a nie jak naciągnięte na klocek.
Pianka na zewnątrz
Zwykła pianka poliuretanowa na zewnątrz to gąbka. Wciąga deszcz, nie oddaje go przez tydzień i zaczyna pachnieć. Do poduszek ogrodowych stosuje się pianki o otwartej, siatkowej strukturze, przez które woda przelatuje i które szybko schną, w połączeniu z tkaniną przepuszczającą wodę. Są wyraźnie droższe, ale zwykła pianka w poduszce ogrodowej to pieniądze wyrzucone do kompostownika.
Każda pianka poliuretanowa żółknie i starzeje się pod wpływem słońca. Żółknięcie samo w sobie nie jest wadą, ale pianka zostawiona na słońcu bez pokrycia kruszeje. Dlatego ścinki trzymam w ciemnych workach, a nie na parapecie.
Gdzie nie oszczędzać
Jeśli budżet jest ograniczony, wolę dać klientowi tańszą tkaninę i dobrą piankę niż odwrotnie. Tkaninę za kilka lat można wymienić, zdejmując obicie. Pianka, która się zbiła, wymaga zdjęcia wszystkiego do ramy. W wycenie rozbijam koszty tak, jak opisałem przy pierwszym zleceniu od obcej osoby, więc klient widzi czarno na białym, ile kosztuje sama pianka. Zwykle okazuje się, że różnica między dobrą a słabą to mniej, niż myślał.
Pani z krzesłami wróciła do mnie z tymi samymi krzesłami. Tkanina została, pod spód poszła pianka HR. Siedzi się na nich do dziś, a ona za każdym razem, kiedy mnie widzi, mówi, że nigdy więcej nie wybierze krzesła po samym obiciu.


