Dodatkowa hala namiotowa na sezon, kiedy warsztat pęka w szwach
Jesienią kawiarnie oddają mi do przechowania poduszki i pokrowce z ogródków, a ja w tym samym czasie szyję pokrowce na zimę. 180 metrów hali przestaje wtedy wystarczać. Liczę, czy na kilka miesięcy postawić na podwórku halę namiotową, i co trzeba sprawdzić, zanim się kogokolwiek poprosi o wycenę.
Pisze Krzysztof 5 min czytania

W zeszłym roku dwie kawiarnie z ogródkami zapytały mnie w październiku, czy mogę przechować im przez zimę poduszki i pokrowce. Mają małe zaplecza, a w piwnicy wszystko łapało zapach stęchlizny. Zgodziłem się, bo i tak szyję im nowe pokrowce i robię naprawy, więc przy okazji obejrzę wszystko spokojnie przed sezonem.
Do listopada pół szwalni zajmowały worki z poduszkami. Do stołu krojczego przechodziłem bokiem. W tym roku chętnych jest już pięciu. Albo odmawiam, albo szukam miejsca.
Ile miejsca mam, a ile potrzebuję
Moja hala na Widzewie ma około 180 metrów, o czym pisałem przy urządzaniu warsztatu w dawnym zakładzie tekstylnym. Ponad połowę zajmuje stolarnia, resztę szwalnia z tapicernią. Każdy metr jest policzony, a jesienią dochodzą rolki tkanin kupione na zimowe zlecenia.
Policzyłem przechowanie na kartce. Komplet z jednego ogródka to kilkanaście poduszek i kilka pokrowców, spakowanych w worki, ułożonych na regale. Pięć kompletów plus moje rolki materiału, które dziś stoją w kącie szwalni, plus miejsce na rozłożenie dużej plandeki: wychodzi mi 40-60 metrów kwadratowych. Na pół roku, od października do kwietnia.
Dzielenie hali z innym najemcą odpada, w naszym budynku nic nie jest wolne. Za to na tyłach jest podwórko wysypane żwirem, z którego korzystamy wszyscy, i właściciel budynku nie ma nic przeciwko, żeby coś tam na sezon stanęło. Pod warunkiem, że nie zastawię dojazdu kamieniarzom.
Dlaczego w ogóle namiot
Kontener magazynowy odpada od razu. Za mały, ciemny, w środku zimą skrapla się woda na blasze, a ja przechowuję tkaniny. Wynajem boksu w magazynie samoobsługowym za miastem to dojazd po każdą poduszkę.
Hala namiotowa to stalowa albo aluminiowa konstrukcja przykryta tkaniną PVC, czyli materiałem, z którego sam szyję plandeki. Stawia się ją bez fundamentów, na utwardzonym podłożu, a po sezonie można ją rozebrać i oddać. Ściany mogą być z plandeki albo z paneli, brama z rolety albo segmentowa, jak w garażu.

Pierwszy raz porządnie przyjrzałem się takiej hali u Mirka, kolegi z dawnego zakładu meblowego, który od kilku lat mieszka pod Rzeszowem i ma tam własną małą stolarnię. Postawił obok niej halę na magazyn płyt i gotowych mebli, na żwirze, bez wylewki. Mówi, że największą różnicę zrobiło to, że płyty przestały mu stać w warsztacie przy pilarce. Mirek brał halę od Ekodynamic, firmy z Wrocławia, która na jego region ma osobną ofertę: hale namiotowe Rzeszów (https://www.ekodynamic.pl/rzeszow-hale-namiotowe/), na sprzedaż i na wynajem. Na ich stronie znalazłem też realizacje w Łodzi, więc odległość od Wrocławia nie jest przeszkodą.
Wynajem czy zakup
To pierwsze pytanie, które trzeba sobie zadać, i zależy od tego, czy potrzeba jest stała.
U mnie przechowanie trwa pół roku, a latem podwórko powinno być wolne. Do tego nie wiem, czy za dwa lata nadal będę przechowywał rzeczy pięciu kawiarni. Więc wynajem.
Ceny bazowe są na stronie głównej producenta i od nich zacząłem liczyć. Na kartce przy telefonie zapisałem sobie: hale namiotowe cena (https://www.ekodynamic.pl/) od 249 zł za metr przy zakupie i od 10 zł za metr miesięcznie przy wynajmie, wynajem do 6 miesięcy albo dłuższy. To są stawki „od”, a ostateczna kwota zależy od wielkości, rodzaju ścian, bramy i transportu, więc wycenę i tak trzeba zamówić. Ale już z tego widać rząd wielkości: hala na 50 metrów to w wynajmie kilkaset złotych miesięcznie plus montaż i dowóz.
Przyłożyłem to do tego, ile biorę za przechowanie od kawiarni. Przy pięciu kompletach hala się spina, przy dwóch nie. Przy okazji zyskuję miejsce na rolki tkanin, czyli zwalniam kąt szwalni, w którym zimą jest najwilgotniej.
Co sprawdzić przed zapytaniem o wycenę
Spisałem sobie listę, zanim wypełniłem formularz. Producent wyceny robi za darmo, ale wycena będzie tylko tak dobra, jak informacje, które się poda.
- Podłoże. Hala stoi bez fundamentów, ale potrzebuje równego, utwardzonego terenu. Moje podwórko jest wysypane żwirem i lekko pochylone w stronę studzienki. Trzeba zapytać, jak kotwią konstrukcję na takim podłożu i czy potrzebne są płyty pod podłogę.
- Wymiary i brama. Zmierzyłem dojazd. Wózek paletowy przejdzie przez bramę, wózek widłowy nie zmieści się na podwórko w ogóle. Więc brama nie musi być wielka, ale musi się dać wnieść rolkę tkaniny o długości 3,2 m.
- Podłoga. Poduszki leżą na regałach, rolki na stojakach, ale nic nie może stać bezpośrednio na ziemi. Pytam o podłogę albo sam kładę palety.
- Prąd i światło. Bez oświetlenia zimą o 16:00 nic nie znajdę. Przedłużacz z hali przez podwórko to nie jest rozwiązanie na pół roku, więc rozmawiam z elektrykiem.
- Zgody. Hala na kilka miesięcy to obiekt tymczasowy, ale to nie znaczy, że nic nie trzeba zgłaszać. Zapytałem w urzędzie, zanim podpiszę cokolwiek, i zapisałem, co trzeba złożyć. Każdy teren i każda gmina może mieć inaczej, więc nie podaję tu gotowej odpowiedzi.
- Ubezpieczenie. Moje ubezpieczenie obejmuje halę na Widzewie, nie namiot na podwórku i nie cudze poduszki w środku. Trzeba dopisać.

Wilgoć, czyli rzecz, na której zależy mi najbardziej
Po czterech zimach w starej hali wiem, że największym wrogiem tkanin nie jest mróz, tylko woda, która skrapla się tam, gdzie ciepłe powietrze spotyka zimną powierzchnię. Opisałem to przy przygotowaniu warsztatu do zimy.
W nieogrzewanej hali namiotowej temperatura w środku idzie za tą na zewnątrz. Jeśli nie wnoszę tam ciepłej wilgoci, nie ma się co skraplać. Dlatego poduszki przyjmuję tylko suche, sprawdzone, wyprane albo przynajmniej wysuszone w hali, i pakuję je w worki oddychające, nie w folię. Dlatego też nie zamierzam tam grzać. Podgrzana raz na jakiś czas hala z zimnym dachem to przepis na kapanie z sufitu.
Do tego wentylacja: szczelina pod dachem albo kratki, które da się otworzyć w suchy dzień, i higrometr na regale. Taki sam, jak mam w szwalni. Jeśli wilgotność przez tydzień będzie wysoka, będę wiedział, zanim coś zacznie pachnieć piwnicą.
Na czym stoję
Wycenę zamówiłem we wrześniu, przez formularz. Podałem wymiary, rodzaj podłoża, bramę na wózek paletowy, wynajem od października do kwietnia. Właściciel budynku potwierdził zgodę na piśmie, bo wolę mieć to w mailu niż w pamięci.
Jeśli liczby się zgodzą, w październiku na podwórku stanie hala, a ja pierwszy raz od lat zobaczę tylną ścianę swojej szwalni. Jeśli nie, zostaną trzy kawiarnie zamiast pięciu i przejście bokiem do stołu krojczego. Też da się żyć, ale wiem już, którą wersję wolę.


