Zadaszenie tarasu z żagla, od projektu do mocowań
Żagiel przeciwsłoneczny wygląda na prostą rzecz: kawałek materiału i cztery liny. Uszyć go to połowa roboty. Druga połowa to mocowania, które muszą wytrzymać wiatr, o jakim nie myśli się w bezwietrzny czerwcowy dzień.
Pisze Krzysztof 5 min czytania

Szwagier ma taras od zachodu. Od trzeciej po południu do zachodu słońca nie da się na nim siedzieć, a markizy nie chciał, bo „to nie Hiszpania, żeby kręcić korbką”. Rok temu wiosną zadzwonił z pytaniem, czy uszyłbym mu żagiel. Uszyłem, zamontowaliśmy razem i przez cały sezon przyglądałem się, co działa, a co nie. Oto cały projekt, z liczbami.
Taras ma około 4 na 5 metrów. Z jednej strony ściana domu, murowana, z drugiej trawnik. Żagiel czworokątny, mocowany w dwóch punktach do ściany i w dwóch do stalowych słupów.
Najpierw decyzja: cień czy deszcz
To jest pytanie numer jeden i od niego zależy wszystko dalej.
Siatka HDPE, czyli dziana siatka z polietylenu, daje cień i przepuszcza powietrze. Część deszczu też przepuszcza. Dzięki temu pod żaglem nie zbiera się gorące powietrze, a wiatr nie szarpie nim tak mocno, bo część przechodzi przez materiał. Siatka się nie strzępi po cięciu.
Tkanina wodoodporna, na przykład poliester powlekany, chroni przed deszczem, ale jest o wiele bardziej wymagająca. Musi mieć duży spadek, bo inaczej woda zbiera się w worku na środku i przy ulewie ciężar potrafi wyrwać mocowanie. Wiatr działa na nią jak na prawdziwy żagiel. Pod spodem w upale robi się duszno.
Szwagier chciał cienia do kawy i wieczornego grilla, a w deszcz i tak siedzi w domu. Wybraliśmy siatkę HDPE o gramaturze około 300 g/m2, stabilizowaną na UV. O różnicach między materiałami technicznymi pisałem szerzej w tekście o tkaninach technicznych dla początkujących.
Kształt, czyli dlaczego żagiel jest skręcony
Płaski żagiel rozpięty na czterech punktach na tej samej wysokości wygląda smutno i łopocze. Lepiej działa żagiel skręcony: dwa przeciwległe narożniki wyżej, dwa niżej. Powierzchnia tworzy wtedy siodło, które jest sztywniejsze i mniej trzepocze na wietrze. Przy tkaninie wodoodpornej to też sposób na spływ wody.
U szwagra punkty przy ścianie są na wysokości około 2,8 i 2,4 metra, słupy dają 2,2 i 2,6 metra. Różnica wysokości po przekątnej robi swoje.
Wklęsłe krawędzie i wymiar mniejszy niż rozstaw
Dwie rzeczy, których nie wiedziałem przy pierwszym żaglu, który uszyłem dla siebie na działkę.
Po pierwsze, krawędzie żagla nie są proste, tylko wklęsłe, wycięte łukiem. Kiedy napinasz materiał w narożnikach, prosta krawędź i tak się wygina, a środek boku luźno faluje. Łuk sprawia, że krawędź pracuje na napięciu i trzyma kształt. Głębokość łuku daję mniej więcej 6-8% długości boku.
Po drugie, żagiel musi być wyraźnie mniejszy niż rozstaw punktów mocowania. Między narożnikiem żagla a punktem mocowania musi się zmieścić napinacz i kawałek liny, żeby było czym napinać. Zostawiam w każdym narożniku kilkadziesiąt centymetrów. Mój pierwszy żagiel był uszyty „na wymiar” i nie dało się go napiąć, bo narożniki dochodziły prawie do haków.

Szycie
Krawędzie obszywam taśmą poliestrową 50 mm, zawiniętą na brzeg siatki, podwójnym szwem. Wewnątrz obszycia można puścić linę nierdzewną, co daje mocniejszą krawędź przy dużych żaglach. Przy żaglu tej wielkości wystarczyła taśma.
Najważniejsze są narożniki. To tu skupia się cała siła naciągu. Każdy narożnik wzmacniam kilkoma warstwami materiału i taśmy, a w narożnik wszywam pierścień ze stali nierdzewnej, prowadząc taśmę przez pierścień i przeszywając ją wielokrotnie ściegiem w kształcie prostokąta z krzyżem. Na jeden narożnik idzie mi więcej czasu niż na cały bok.
Nić musi być odporna na UV. Żagiel stoi na słońcu przez całe lato i zwykła nić parcieje tam szybciej niż gdziekolwiek indziej. Siatka przeżyje nić, jeśli się o tym nie pomyśli.
Mocowania: tu nie ma miejsca na improwizację
Żagiel to w praktyce latawiec przywiązany do domu. Przy mocnym wietrze siły w narożnikach są naprawdę duże, liczone w setkach kilogramów. Każde mocowanie musi to przenieść z zapasem.
Ściana. Dom szwagra ma ścianę z pełnej cegły, bez ocieplenia w tym miejscu. Wkleiliśmy kotwy chemiczne z nierdzewnymi śrubami oczkowymi, głęboko w mur. Na ścianie docieplonej styropianem mocowanie przez warstwę ocieplenia to osobna sprawa i wymaga specjalnych konsol dystansowych. Na pustaku czy betonie komórkowym też trzeba dobrać kotwy do materiału. Jeśli nie wiesz, w czym wiercisz, nie wierć.
Słupy. Dwa słupy stalowe, ocynkowane, wbetonowane w fundamenty sięgające poniżej strefy przemarzania. Słup pochyliliśmy lekko na zewnątrz, w stronę przeciwną do naciągu żagla, żeby pod obciążeniem nie przechylał się do środka. Drewniane słupki od pergoli, które szwagier miał w planach, odrzuciłem od razu. Wyglądają ładnie, ale nie są do tego projektowane.
Beton wiązał dwa tygodnie, zanim cokolwiek napięliśmy. Szwagier się niecierpliwił, ja nie ustąpiłem.
Osprzęt. Napinacze śrubowe, szekle i lina ze stali nierdzewnej, najlepiej gatunku A4, który lepiej niż A2 znosi wilgoć i wszelkie zanieczyszczenia powietrza. Taniej ocynkowanej stali nie dawałbym, bo po roku rdzawe zacieki zostaną na żaglu i na elewacji.
Przy większych żaglach albo nietypowych konstrukcjach, szczególnie tam, gdzie mocowanie idzie do dachu, balustrady czy ściany o nieznanej budowie, warto zapytać konstruktora. To nie jest wstyd, to jest rozsądek.
Napinanie
Napinam stopniowo, po kolei w każdym narożniku, jak koło rowerowe. Żagiel powinien być napięty tak, żeby nie falował, ale nie jak struna. Siatka HDPE trochę się rozciąga w pierwszych tygodniach, więc po miesiącu dociąga się napinacze.
Po sezonie
Przez lato żagiel przetrwał kilka burz, w tym jedną naprawdę mocną w sierpniu. Szwagier zdjął go wieczorem, kiedy zapowiadali silny wiatr, i to jest zasada, którą powtarzam każdemu: przy wichurze żagiel zdejmujesz, nie sprawdzasz, czy wytrzyma. Na zimę też, bo mokry śnieg na siatce to ciężar, którego nikt nie planował.
Jedyne, co bym zmienił, to wysokość jednego słupa. Przy zachodzącym słońcu cień przesuwa się dalej, niż zakładałem, i wieczorem pół tarasu i tak jest w słońcu. Następnym razem przed montażem postoję na tym tarasie o osiemnastej z kawałkiem kartonu na kiju. Serio.


